Wszystkie posty
Aktualności3 minuta czytania

bunq Doświadczenie wdrożenia Thenny: Uczenie się przez działanie

bunq
Wszystkie posty
Aktualności3 minuta czytania

bunq Doświadczenie wdrożenia Thenny: Uczenie się przez działanie

bunq
Wszystkie posty
Aktualności3 minuta czytania

bunq Doświadczenie wdrożenia Thenny: Uczenie się przez działanie

bunq

Spis treści

Hej! Jestem Thenny, sourcer talentów w bunq! Dołączyłam w pierwszym tygodniu stycznia. Wcześniej byłam handlowcem z krwi i kości, ale jak to mówią: nowy rok, nowa ja – więc zdecydowałam się na zmianę kariery i weszłam w rekrutację razem z bunq.

Ale to historia na inny czas…

Tutaj chciałabym opowiedzieć Ci o mojej ścieżce onboardingu: od osoby zaczynającej pierwszy dzień do pełnoprawnej bunqerki – w zaledwie miesiąc!

Kiedy myślę o „okresie onboardingu” w firmie, widzę przed oczami serię filmików i sesji o tym, co robić i jak to robić. Do tego całą masę PDF-ów do przerobienia. Pierwszego dnia byłam przygotowana: podwójne espresso ze Starbucks i moje najlepsze słuchawki z wyciszaniem hałasu – w końcu miałam spędzić 90% czasu, patrząc w ekran.

Ależ się myliłam

W bunq onboarding od pierwszego dnia jest praktyczny i bardzo "hands-on". Przywitała nas świetna specjalistka od onboardingu, która w międzyczasie stała się też fantastyczną przyjaciółką. Każdy z nas miał swój plan onboardingu; pierwszy raz zobaczyłam dokument onboardingowy z konkretnymi celami i listą zadań do zrobienia (a nie do przeczytania czy obejrzenia). Po raz pierwszy naprawdę poczułam, że mogę coś zmienić już w pierwszym miesiącu. Jasne, presja była, ale uwielbiałam to, że od samego początku mogłam brać odpowiedzialność za swoją rolę.

Pierwszy dzień zakończyliśmy piątkowymi drinkami i wtedy poznałam wszystkich – w moim zespole i poza nim. Jako osoba bardzo towarzyska, właśnie to było jednym z moich ulubionych momentów: cieszyć się towarzystwem nowych współpracowników. Atmosfera była niesamowicie przyjazna i gościnna.

Podczas pierwszych 3 tygodni byliśmy właściwie ustawieni na sukces w bunq – zarówno w naszych indywidualnych rolach, jak i jako bunqerzy.

Najpierw spędziliśmy trochę czasu na prawdziwym poznaniu bunq i jego użytkowników. Ale nie przez czytanie dokumentów czy słuchanie starych historii. To było najbardziej praktyczne podejście, jakiego doświadczyłam. Eksplorowaliśmy aplikację, testowaliśmy funkcje, znajdowaliśmy (i zgłaszaliśmy) błędy oraz proponowaliśmy usprawnienia. Tylko że produkt podąża za tym, czego chcą użytkownicy – dlatego rozwiązaliśmy 100 zgłoszeń od użytkowników bunq, żeby z pierwszej ręki zrozumieć ich potrzeby.

Całe to doświadczenie było dla mnie nowe. Prawdopodobnie jest to też najtrudniejsza część onboardingu dla większości osób – ale spokojnie, zawsze jest miejsce na błędy i naukę, właśnie to najbardziej spodobało mi się w tym podejściu. I zawsze można liczyć na pomoc!

W 4. tygodniu wskoczyliśmy na głęboką wodę i wzięliśmy pełną odpowiedzialność za nasze role – dla mnie oznaczało to sourcing i rozmowy z kandydatami (takimi jak Ty!). Uczę się przede wszystkim przez działanie, a w porównaniu z innymi onboardingami, które przechodziłam wcześniej, najwięcej nauczyłam się właśnie dzięki sposobowi onboardingu w bunq.

Ogólnie bardzo doceniam to, że ludzie tutaj naprawdę żyją jedną główną wartością: robienie różnicy każdego dnia. Wszyscy ciężko pracują, ale – jak to mówią – równie mocno potrafią się bawić. Moje najlepsze momenty? Zawdzięczam je pełnym energii, pozytywnym ludziom, z którymi pracuję.

Jako sourcer talentów, mogę dzielić się tym doświadczeniem z kandydatami na co dzień.

Co mogę powiedzieć? Jako część zespołu rekrutacyjnego… nie mogę się doczekać, żeby Cię poznać! Sprawdź naszą stronę z ofertami pracy tutaj.

Udostępnij ten post

Spis treści

Hej! Jestem Thenny, sourcer talentów w bunq! Dołączyłam w pierwszym tygodniu stycznia. Wcześniej byłam handlowcem z krwi i kości, ale jak to mówią: nowy rok, nowa ja – więc zdecydowałam się na zmianę kariery i weszłam w rekrutację razem z bunq.

Ale to historia na inny czas…

Tutaj chciałabym opowiedzieć Ci o mojej ścieżce onboardingu: od osoby zaczynającej pierwszy dzień do pełnoprawnej bunqerki – w zaledwie miesiąc!

Kiedy myślę o „okresie onboardingu” w firmie, widzę przed oczami serię filmików i sesji o tym, co robić i jak to robić. Do tego całą masę PDF-ów do przerobienia. Pierwszego dnia byłam przygotowana: podwójne espresso ze Starbucks i moje najlepsze słuchawki z wyciszaniem hałasu – w końcu miałam spędzić 90% czasu, patrząc w ekran.

Ależ się myliłam

W bunq onboarding od pierwszego dnia jest praktyczny i bardzo "hands-on". Przywitała nas świetna specjalistka od onboardingu, która w międzyczasie stała się też fantastyczną przyjaciółką. Każdy z nas miał swój plan onboardingu; pierwszy raz zobaczyłam dokument onboardingowy z konkretnymi celami i listą zadań do zrobienia (a nie do przeczytania czy obejrzenia). Po raz pierwszy naprawdę poczułam, że mogę coś zmienić już w pierwszym miesiącu. Jasne, presja była, ale uwielbiałam to, że od samego początku mogłam brać odpowiedzialność za swoją rolę.

Pierwszy dzień zakończyliśmy piątkowymi drinkami i wtedy poznałam wszystkich – w moim zespole i poza nim. Jako osoba bardzo towarzyska, właśnie to było jednym z moich ulubionych momentów: cieszyć się towarzystwem nowych współpracowników. Atmosfera była niesamowicie przyjazna i gościnna.

Podczas pierwszych 3 tygodni byliśmy właściwie ustawieni na sukces w bunq – zarówno w naszych indywidualnych rolach, jak i jako bunqerzy.

Najpierw spędziliśmy trochę czasu na prawdziwym poznaniu bunq i jego użytkowników. Ale nie przez czytanie dokumentów czy słuchanie starych historii. To było najbardziej praktyczne podejście, jakiego doświadczyłam. Eksplorowaliśmy aplikację, testowaliśmy funkcje, znajdowaliśmy (i zgłaszaliśmy) błędy oraz proponowaliśmy usprawnienia. Tylko że produkt podąża za tym, czego chcą użytkownicy – dlatego rozwiązaliśmy 100 zgłoszeń od użytkowników bunq, żeby z pierwszej ręki zrozumieć ich potrzeby.

Całe to doświadczenie było dla mnie nowe. Prawdopodobnie jest to też najtrudniejsza część onboardingu dla większości osób – ale spokojnie, zawsze jest miejsce na błędy i naukę, właśnie to najbardziej spodobało mi się w tym podejściu. I zawsze można liczyć na pomoc!

W 4. tygodniu wskoczyliśmy na głęboką wodę i wzięliśmy pełną odpowiedzialność za nasze role – dla mnie oznaczało to sourcing i rozmowy z kandydatami (takimi jak Ty!). Uczę się przede wszystkim przez działanie, a w porównaniu z innymi onboardingami, które przechodziłam wcześniej, najwięcej nauczyłam się właśnie dzięki sposobowi onboardingu w bunq.

Ogólnie bardzo doceniam to, że ludzie tutaj naprawdę żyją jedną główną wartością: robienie różnicy każdego dnia. Wszyscy ciężko pracują, ale – jak to mówią – równie mocno potrafią się bawić. Moje najlepsze momenty? Zawdzięczam je pełnym energii, pozytywnym ludziom, z którymi pracuję.

Jako sourcer talentów, mogę dzielić się tym doświadczeniem z kandydatami na co dzień.

Co mogę powiedzieć? Jako część zespołu rekrutacyjnego… nie mogę się doczekać, żeby Cię poznać! Sprawdź naszą stronę z ofertami pracy tutaj.

Udostępnij ten post

Spis treści

Hej! Jestem Thenny, sourcer talentów w bunq! Dołączyłam w pierwszym tygodniu stycznia. Wcześniej byłam handlowcem z krwi i kości, ale jak to mówią: nowy rok, nowa ja – więc zdecydowałam się na zmianę kariery i weszłam w rekrutację razem z bunq.

Ale to historia na inny czas…

Tutaj chciałabym opowiedzieć Ci o mojej ścieżce onboardingu: od osoby zaczynającej pierwszy dzień do pełnoprawnej bunqerki – w zaledwie miesiąc!

Kiedy myślę o „okresie onboardingu” w firmie, widzę przed oczami serię filmików i sesji o tym, co robić i jak to robić. Do tego całą masę PDF-ów do przerobienia. Pierwszego dnia byłam przygotowana: podwójne espresso ze Starbucks i moje najlepsze słuchawki z wyciszaniem hałasu – w końcu miałam spędzić 90% czasu, patrząc w ekran.

Ależ się myliłam

W bunq onboarding od pierwszego dnia jest praktyczny i bardzo "hands-on". Przywitała nas świetna specjalistka od onboardingu, która w międzyczasie stała się też fantastyczną przyjaciółką. Każdy z nas miał swój plan onboardingu; pierwszy raz zobaczyłam dokument onboardingowy z konkretnymi celami i listą zadań do zrobienia (a nie do przeczytania czy obejrzenia). Po raz pierwszy naprawdę poczułam, że mogę coś zmienić już w pierwszym miesiącu. Jasne, presja była, ale uwielbiałam to, że od samego początku mogłam brać odpowiedzialność za swoją rolę.

Pierwszy dzień zakończyliśmy piątkowymi drinkami i wtedy poznałam wszystkich – w moim zespole i poza nim. Jako osoba bardzo towarzyska, właśnie to było jednym z moich ulubionych momentów: cieszyć się towarzystwem nowych współpracowników. Atmosfera była niesamowicie przyjazna i gościnna.

Podczas pierwszych 3 tygodni byliśmy właściwie ustawieni na sukces w bunq – zarówno w naszych indywidualnych rolach, jak i jako bunqerzy.

Najpierw spędziliśmy trochę czasu na prawdziwym poznaniu bunq i jego użytkowników. Ale nie przez czytanie dokumentów czy słuchanie starych historii. To było najbardziej praktyczne podejście, jakiego doświadczyłam. Eksplorowaliśmy aplikację, testowaliśmy funkcje, znajdowaliśmy (i zgłaszaliśmy) błędy oraz proponowaliśmy usprawnienia. Tylko że produkt podąża za tym, czego chcą użytkownicy – dlatego rozwiązaliśmy 100 zgłoszeń od użytkowników bunq, żeby z pierwszej ręki zrozumieć ich potrzeby.

Całe to doświadczenie było dla mnie nowe. Prawdopodobnie jest to też najtrudniejsza część onboardingu dla większości osób – ale spokojnie, zawsze jest miejsce na błędy i naukę, właśnie to najbardziej spodobało mi się w tym podejściu. I zawsze można liczyć na pomoc!

W 4. tygodniu wskoczyliśmy na głęboką wodę i wzięliśmy pełną odpowiedzialność za nasze role – dla mnie oznaczało to sourcing i rozmowy z kandydatami (takimi jak Ty!). Uczę się przede wszystkim przez działanie, a w porównaniu z innymi onboardingami, które przechodziłam wcześniej, najwięcej nauczyłam się właśnie dzięki sposobowi onboardingu w bunq.

Ogólnie bardzo doceniam to, że ludzie tutaj naprawdę żyją jedną główną wartością: robienie różnicy każdego dnia. Wszyscy ciężko pracują, ale – jak to mówią – równie mocno potrafią się bawić. Moje najlepsze momenty? Zawdzięczam je pełnym energii, pozytywnym ludziom, z którymi pracuję.

Jako sourcer talentów, mogę dzielić się tym doświadczeniem z kandydatami na co dzień.

Co mogę powiedzieć? Jako część zespołu rekrutacyjnego… nie mogę się doczekać, żeby Cię poznać! Sprawdź naszą stronę z ofertami pracy tutaj.

Udostępnij ten post

Gotowy na łatwiejszą bankowość?

Thenny dołącza do bunq i uczy się, dostarczając prawdziwą pracę, swoją historię wdrożenia, wczesne sukcesy i to, co ją zaskoczyło w życiu w zespole.

Gotowy na łatwiejszą bankowość?

Thenny dołącza do bunq i uczy się, dostarczając prawdziwą pracę, swoją historię wdrożenia, wczesne sukcesy i to, co ją zaskoczyło w życiu w zespole.

Gotowy na łatwiejszą bankowość?

Thenny dołącza do bunq i uczy się, dostarczając prawdziwą pracę, swoją historię wdrożenia, wczesne sukcesy i to, co ją zaskoczyło w życiu w zespole.